Friday, 20 December 2024
Which nightgown's better?
Sunday, 8 December 2024
Itimeir's dead roses
Saturday, 30 November 2024
The New Fatum
Thursday, 21 November 2024
Official attire - Katamenos
Wednesday, 20 November 2024
Wednesday, 6 November 2024
Itimeir - composition sketchbook spread
I am really proud of this one !
It was a sketchbook spread all drawn on different lectures. Just Itimeir and his nudity. And flowers. Just his usual self... I very much looove all of these drawings... Each of them have their own feelings and moods.
Saturday, 2 November 2024
Sunday, 27 October 2024
Heart!
Friday, 11 October 2024
Typing out my fantasy!
One of other modern aus.... In my main aus, Itimeir and Irmes never are even able to meet :) Itimeir dies before it would be even possible
AND THAT ONE SONG!!! Stuck in my head for 4 months... Now it's gone, but I was crazy about it and I HAD to draw it with them.... Gosh! I love the modern aus (especially the one for Irmes & Paris. Fuck it im a sucker for their 1990s bitter and melancholic story)
https://www.youtube.com/watch?v=RrK-Vw8cwSM
Monday, 7 October 2024
1990s au - Irmes [ref]
Small reference for Irmes' modern au.
This is not the place where I will be talking about the au, but to summarize it, It takes place in 1990s on the empty side roads of Italy. Irmes is a stranger that Paris sees on a road, alone, without anything. Weirded by it Paris lets the stranger into his car and they quickly start trusting and understanding each other well. Paris is the first one to quickly tell his life story - running away from his rich environment and house in Spain, driving without any map or navigation, just to be as far as he could. Irmes was listening quietly, yet with attendance. It seemed like the fact that he was listening and just his gaze was enough to soothe the man. On the other side - Paris didn't know anything about Irmes, who seemed to not be so talkative. Like a mystic, hallucination of the man, materialized on the road just so that he would be comforted for a bit after months of being alone.
I guess that's the started. There is more to it...
‿̩͙‿ ༺ ♰ ༻ ‿̩͙‿
(work in progress, potrzebuje korekty)
- Nie… Nie…Irmes zatrzymał się znużony - nie wiedział sam, czy przez słońce, którego promienie napierały na niego z góry, czy też przez to, co zobaczył przed sobą. Jego mina mówiła wszystko - w rozgoryczonym, ale desperackim grymasie, z którym musiał wyglądać dość żałośnie. A tak właśnie się czuł. Jak żałosny pies, który włóczył się od tak dawna i w końcu znalazł swojego właściciela.
Paris.
Czarny Buick. To był ten sam Buick. Jedyny na tej ziemii - bez tego cholernego dachu. Srebrne felgi błysnęły w słońcu, a Irmes mógłby przysiąc, że dawno nie widział tak czystego samochodu… Tego konkretnego samochodu. Tylko jeden taki egzemplarz istniał na Ziemii i należał on właśnie do mężczyzny, którego nienawidził i na którego Irmes wyczekiwał od… Kilku dobrych miesięcy.
Irmes stanął. To wszystko było niczym za starych czasów, gdy się pierwszy raz spotkali. Niemniej, tym razem dwójka była zwrócona do siebie, a nie jak wtedy, gdy to Paris zajechał Irmesa od tyłu. Samochód powoli zatrzymywał się, a Irmes pusto obserwował jak to szyba auta również wolno się opuściła. Paris. Paris. Paris.
Nie wiedząc, czy powinien wybuchnąć płaczem, czy powinien zacząć wrzeszczeć z goryczy, Irmes stał, patrząc prosto w mężczyznę. Od idealnego widoku jego twarzy, dzieliło go siedzenie pasażera obok, nie mniej jednak wciąż był to wystarczający kąt, by doprowadzić Irmesa do zguby.
Paris zniżył ciemne awiatory, ukazując swoje piwne oczy, po czym rzucił partnerowi krzywy uśmiech - jego charakterystyczny gest, coś z mieszanki zawstydzenia, a filuterności. To ten uśmiech od początku rozbrajał Irmesa, albowiem zawsze musiał on odwrócić głowę podczas jazdy, udając że ogląda to co się dzieje po prawej stronie… A w rzeczywistości próbował ukryć zawstydzony uśmieszek i towarzyszący mu róż na policzkach.
Teraz jednak nie umiał tak zareagować. Wiercił Parisa na wylot nieobecnym wzrokiem, który wydawał się krzyczeć „zostawiłeś mnie, zostawiłeś. A teraz zobacz, co zrobiłeś ze mną”. Powoli zaczął czuć jak trzęsą mu się ręce, spięcie spoczywające u boku jego ciała.
- Irmes… - ah, z jaką czułością Paris wypowiedział owe imię, gdy to wyszedł z samochodu - już bez okularów - i z rozłożonymi rękoma zbliżył się do ukochanego, w intencji objęcia i wylania na niego swojej tęsknoty.Zanim jednak mógł to zrobić, Irmes cofnął się o krok i bez wahania czy zastanowienia uderzył Parisa w policzek, najmocniej jak tylko jego słabe ciało potrafiło. Chciał, by była to taka mała kara, takie fizyczne oddanie tego, jak Irmes wewnętrznie się czuł przez cały ten samotny, dźgający go w serce czas.
Mężczyzna w dość dużym szoku nie zdołał nawet zareagować, czy cokolwiek powiedzieć, albowiem od razu po tym nie tak lekkim uderzeniu jak wydawałoby się, poczuł smak ust Irmesa na swoich, smak goryczy, rozpaczy, ciężaru boleści, które towarzyszyło Irmesowi w tej tęsknej samotności przez te dłużące się miesiące włóczęgi i wyczekiwania starego życia.
Roztargniony przez to co się działo Paris, odpowiedział tym samym na ten nader wylewny pocałunek, przy czym w raptowny i gorączkowy sposób chwycił partnera tak, by ten nie mógł w jakikolwiek sposób uciec z jego uśmierzającego objęcia. Irmes uśmiechnął się lekko w tym utęsknionym pocałunku, wciąż jednak w niemocy przed zatrzymaniem ciepłych łez toczących się mimowolnie po jego policzku.
Stali tak naprawdę długo, albowiem napoić się nie mogli swoją obecnością, powrotem do ciepła drugiego ciała, do ciała nieobcego, albowiem ukochanego.
Pierwszy przerwał Irmes, z wielkim trudem odrywając się od gorących ust Parisa, który tym razem patrzył z politowaniem na partnera. Ten, nie umiał kompletnie odczytać jego uczuć.
- Masz nowe ubrania - zauważył, w jego głosie wybrzmiała nutka cierpkości.
- Tak… - wydukał w odpowiedzi Paris, jakby czuł się w niemocy w odnalezieniu odpowiednich słów na ten moment.
- Masz czysty samochód.
- Tak…
- Spałeś w czystym łóżku do 12:00, oglądałeś jakiś durny serial w telewizji przy ciepłym śniadaniu, a po tym służąca donosiła Ci piwo. Mama czytała Ci co się dzieje w wielkim świecie Europy. Tata zapraszał na partię golfa.
Paris nie odpowiedział.
- A wiesz co ja robiłem? - Brak odpowiedzi - najpierw codziennie patrzyłem przez pierdolone okno zasranego motelu, który mi opłaciłeś na 3 miesiące, wyczekując momentu kiedy to któryś z tych frajerów w czarnych samochodach nie okaże się tobą - zaczął z narastającą furią w głosie - a po 3 miesiącach, gdy ciebie jeszcze nie było, wykopali mnie z pokoju, więc szlajałem się po wsiach i barach, modląc się, by jakiś zboczeniec mnie nie zabrał gdzieś i kurwa nie macał, gdy wciąż będę o tobie myślał z pustką w głowie.
Jego głos przypominał narastającą burzę, która zaczęła się lekkim deszczem, a z czasem zaczęła puszczać pioruny. Nagle wycofał się z objęć Parisa po kilku sekundach ciszy, patrząc na niego z mieszanką agonii, furii jak i prostego, skaleczonego smutku, nieprzetrawionej samotności.
Irmes nie mógł zrozumieć, jak Paris mógł tak po prostu go zostawić, samego. Przecież wiedział, wiedział, że Irmes nie da sobie rady, wiedział, że w samotności Irmes umrze. Że Irmes umrze, on umrze. Sam.
Powoli doprowadzi się do manii, nienawidząc i kochając, bo chciał tak bardzo go przy sobie, ale i nienawidził tego, że będą momenty w jego życiu, że będzie on oddzielony od mężczyzny.
‿̩͙‿ ༺ ♰ ༻ ‿̩͙‿
Saturday, 5 October 2024
1990s au - Irmes & Paris
My take on one of my 'modern' aus with Irmes and Paris! Currently I am writing a few chapter story about this particular setting.
More on it in this post.
Thursday, 3 October 2024
Sunday, 29 September 2024
Monday, 9 September 2024
BLOODY WORK
Wednesday, 4 September 2024
In the shadows of a ball
- If this drawing was supposed to be Paris and Irmes pre-relationship (supposedly, cuz Irmes has his veil on) then WHY would they even hold hands... They didn't have a clear situationship stuff going on, despite being in an affair, they never held hands.
- If not... then why Irmes has his veil on DUHHHHHHHHHH
- and I just know it was supposed to be them pre-relationship...
Saturday, 31 August 2024
Monday, 26 August 2024
Sunday, 25 August 2024
900729
https://youtu.be/3QCId_kbhaI?t=224 (Katamenos' pov)
Wednesday, 21 August 2024
Friday, 16 August 2024
Thursday, 8 August 2024
Monday, 5 August 2024
Don't wake your father, skip the starters, strap those garters up, Oh my my!
Saturday, 3 August 2024
Angel of death
I truly love this drawing of Itimeir's Earth form... I love the colors and everything and the anatomy.. ah, his legs!!! It's just so good. The lineart does the job and I am very much proud of it
Wednesday, 26 June 2024
Monday, 17 June 2024
Kat & Iti
Sunday, 16 June 2024
Wednesday, 10 April 2024
Windowsill
Another comofort art of Kat and Itimeir :)... This is just a such a nice drawing - I find myself like more and more making scenes like this in traditional - especially with these two...
And let me tell You - it would be so typical of them to sit by the windowsill in Itimeir bedroom (especially at night/evening) and just... Hang out. I mostly see them like that, despite the god literally having a bit of a small living room area in his bedroom. It just... Feels more intimate that way and Itimeir is drawn to the night, so taking a close look and being close physically with it is what makes him happy and awake.
Saturday, 6 April 2024
Irmes & his patio
Friday, 22 March 2024
Sunday, 3 March 2024
Friday, 19 January 2024
He's strong enough now ... :)
One of my comfort drawings of Itimeir and Katamenos <3
Soooo the story behind is that Katamenos was never strong - his fatass was additionally injured his whole life - he wasn't able to walk that properly, his cane was not only a fashion accessory after all.... Even in his afterlife, Katamenos walked like an old fuck. His cane was taken away for few days and he truly felt so self-conscious about it... But then Itimeir was nice enough to give it back to him lol.
But yeah, Itimeir knew that Katamenos isn't very strong and overall.... Not muscular. And he was okay with that - I'm pretty sure he even liked it.... I mean.... hm........ hmm.......... can't blame him....
But Katamenos felt self-conscious still. Not only due to his injuries and lack of strength, but also because of his body and that was also the reason why in his lifetime he tended to use male corsets outside of his military general uniform in a secret (goofy ahh). Additionally it was the reason why he was afraid of any intimate scenarios. Despite wanting it so bad, whenever he and Itimeir were so close, he ran away from it, leaving his partner alone in a room. It all drove Itimeir (who is hypersexual as we all know) to madness, finding the fault in his own self, by thinking he's not pretty enough for Katamenos and that he should dress up more for him and be nicer... That all he does is be useless, because his partner cannot show him "love".
Katamenos was just so terrified of intimacy and sex... Being seen naked was enough of a struggle for him already, but it was just... Everything.
In later events when Katamenos gets better mentally and a part of his journey was trying to get some other friends outside of just... Itimeir. Yeah. Itimeir was the only person that he had in his life, his mind and in all of his notebooks full of diary entries, poems, etc. His afterlife was just Itimeir, who he followed like a dog, fearing being left alone with his own thoughts.
Itimeir knew it and was actually the one to tell his partner to "go outside and meet some other creatures... That aren't demons" (LMAO BLUD KNEW WHAT HE WAS DOING). So Katamenos finally decided to do something for Itimeir and went to Talsos - there he actually made few of friends and one particular dude encouraged him to take care of himself. Later on, the same dude got Katamenos the outfit that he has in his drawing and this one and this one.
I guess this is a small reference I did for it.
And with that Katamenos actually lost weight and stuff... He also got his injury mostly recovered (not naturally lil bro lmao, we all know who helped him... The little miss of Talsos... Ah Fysylis....). He wasn't "buff", but he was strong enough to lift Itimeir up and THAT'S THE DRAWING!!!!11!!!!!
But to continue a bit further, him taking care of his body and such made him more confident with himself. To add on top, Katamenos also was getting better mentally, which also boosted his self-esteem and awareness about his behavior. This is where their relationship peaked and while Itimeir wasn't perfect, Katamenos learnt to accommodate himself and learn from his partner on how to feel safe in one's sexuality.
TDLR; they had great sexxxxxxxxxxxxx


























